Bęcki 0:5 od Legii II, szósta porażka z rzędu – Świt Szczecin z mrocznym startem sezonu


Świt Szczecin przegrał kolejne spotkanie, tym razem z Legią II Warszawa. I to aż 0:5. Fatalny start sezonu.

9 sierpnia 2026 Bęcki 0:5 od Legii II, szósta porażka z rzędu – Świt Szczecin z mrocznym startem sezonu
Wojciech Dobrzyński / PressFocus

Obecny sezon miał być dużo spokojniejszy. W przedsezonowych rozmowach piłkarze sami podkreślali, że oczekują lepszych wyników. Jak na razie jest gorzej niż w najczarniejszych snach. Świt Szczecin szoruje po dnie tabeli Betclic 2. Ligi. Tym razem dostali solidne bęcki od rezerw Legii Warszawa, która pokonała drużynę Marcina Sasala aż 5:0.


Udostępnij na Udostępnij na

Trudne chwile nadeszły nad Skolwin. Świt Szczecin miał ambitne plany, by przestać drżeć o ligowy byt i powalczyć o coś więcej. Tymczasem zamiast pięknęgo świtu panuje mrok, a drużyna Marcina Sasala znalazła się w głębokim dole. Zamiast walki o czołowe lokaty i stabilizacji w lidze, mamy do czynienia z kryzysem formy już na starcie rozgrywek. Taka dyspozycja stawia pod dużym znakiem zapytania całą wizję sportową klubu na ten sezon. W niedzielę dostali łomot nawet od beniaminka ligi Legii II Warszawa.

Pierwsza połowa jeszcze wyrównana, druga była już rzeźnią

Warszawskie rezerwy objęły prowadzenie w 20. minucie. Mateusz Możdżeń dośrodkował z rzutu wolnego na niepilnowanego Karola Kosiorka, który zamykał dalszy słupek bramki i pokonał Jakuba Rajczykowskiego. O ile jeszcze w pierwszej połowie można było mówić o wyrównanym starciu (goście mieli bowiem swoje szanse, m.in. Gorgon), o tyle w drugiej odsłonie to już było starcie gołego tyłka z batem.

Zaczęło się już w 46. minucie, gdy Mateusz Możdżeń wykończył bardzo składną podaniową akcję warszawskich rezerw. Od tego momentu to był koncert jednego zespołu. W 70. minucie było już 3:0 dla Legionistów. Erik Mikanowicz wszedł jak w masło w beznadziejną obronę Świtu i wyłożył piłkę Oliwierowi Olewińskiemu, który z bliska zapakował ją do siatki. Potem dwa razy w Książenicach na listę strzelców wpisał się Bekem Bicki. W 83. minucie – po kilku przebitkach. Dwie minuty później – dobra orientacja i sprytny wolej pozwolił cieszyć mu się z dubletu. Deklasacja.

Świt Szczecin: szósta porażka z rzędu staje się faktem

Porażka z beniaminkiem oznacza przedłużenie niechlubnej serii meczów bez zwycięstwa drużyny ze Skolwina. Rozciąga się już ona na sześć spotkań (wliczając mecze kończące poprzednią kampanię), co dla klubu ze Szczecina brzmi niczym scenariusz z koszmaru. W Pucharze Polski także nie mają już na co liczyć. Przegrali oni w rundzie wstępnej ze swoim ligowym rywalem Olimpią Grudziądz, mimo dwubramkowego prowadzenia (później musieli nawet odrabiać wynik, gdyż przegrywali 2:3).

Spora transformacja = potrzeba czasu na dostosowania

Oczywiście jednym z głównych powodów obecnych problemów Świtu wydaje się być letnia, radykalna przebudowa bloku obronnego. Oddanie Tkaczuka, a zwłaszcza doświadczonego Roberta Obsta i wprowadzenie wielu nowych twarzy w tak wrażliwą formację okazało się zadaniem karkołomnym, a czas potrzebny zawodnikom na znalezienie wspólnego języka działa przy obecnych wynikach na niekorzyść szczecinian.

No ale dajcie też spokój. Rozumiemy potrzebę zgrania, rozumiemy także stracić trzy bramki z takim Hutnikiem (to naprawdę solidna drugoligowa ekipa) czy Górnikiem Łęczna. No ale jeśli tracisz w pierwszych dwóch meczach trzy bramki, potem w Pucharze z drużyną z tego samego poziomu pięć bramek (mając dwubramkową przewagę po 45 minutach) i z beniaminkiem przyjmujesz na miękko piątkę, to coś tu nie gra.

Zapraszamy na PZPN+ i odtworzenie sobie goli z tej ostatniej rzeźni w Książenicach. Oprócz tego na 1:0, reszta jest parodią defensywy. Piłkarze nie kryli kompletnie przestrzeni, zawodnik gospodarzy wchodzi sobie w obronę jak w masło (i jeszcze wygrywa). Bicki przy piątym golu stał na 3. metrze i niby było trzech zawodników Świtu obok, ale równie dobrze mogło ich nie być. Może i na boisku grają piłkarze, ale ktoś ich przecież trenuje, dlatego szkoleniowiec również ponosi za to odpowiedzialność.

Świt Szczecin dokonał bardzo słabej zmiany trenera

W związku z tym słusznie padają pytania dotyczące przyszłości obecnego trenera. Marcin Sasal choć przejął zespół dopiero w kwietniu tego roku, to na ten moment w żaden sposób nie poprawił gry drużyny. O ile jeszcze w zeszłym sezonie można było zrzucić to na karb wejścia do nowej drużyny (choć dla tak doświadczonego szkoleniowca nie powinno być to usprawiedliwieniem), tak początek obecnych rozgrywek jest blamażem.

Trzy mecze ligowe, trzy porażki. Bilans: 2 gole zdobyte, 11 straconych. Wliczając mecz z Olimpią w Pucharze – 4 porażki, 5 bramek strzelonych, ale za to 16 wpuszczonych. Zgodnie ze statystykami 90minut.pl, Świt Szczecin za jego kadencji punktuje jak totalny outsider. Średnia 0,4 (wliczamy tu ostatnią porażkę w Pucharze) mówi sama za siebie. Taką samą wartość (tyle że w promilach) może mieć człowiek po wypiciu jednego piwka.

Statystyki zaczerpnięte ze strony 90minut.pl

Czy Marcin Sasal dostanie jeszcze szansę

Być może zespół się odbije, być może trener Sasal potrzebuje jeszcze odrobinę czasu, aby ustabilizować nową formację defensywną i poprawić atak. Jeśli jednak szybko nie poukłada klocków, to za chwilę kto inny będzie próbował podnieść drużynę z Pomorza Zachodniego. Bo nie po to brano Gorgona (teraz doszedł Frączczak) i kilku innych piłkarzy, żeby teraz zbierać łomot za łomotem.

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze